Tygodniowa głodówka i jej efekty

Tygodniowa głodówka – przebieg i efekty. Oto zapis mojej tygodniowej głodówki (trwała dokładnie 7 dni i nocy), którą niedawno przeprowadziłem.

01.06.2014 r.
Dzień pierwszy. Zgodnie z tym co czytałem w literaturze tematu to przed przystąpieniem do głodówki trzeba oczyścić jelita za pomocą środka przeczyszczającego, a później codziennie lub co drugi dzień oczyszczać jelita za pomocą lewatywy. Czyli wlewamy płyny w ciało zarówno otworem górnym znajdującym się na głowie jak i dolnym, który jest umiejscowiony w miejscu tzw. wstydliwym. Nie robiłem tego choć wiem, że to spotęgowałoby efekt oczyszczający głodówki.
02.06.2014 r.
Dzień drugi. Odczuwam głód, ale wiem, że trzeba to po prostu jakoś przetrwać. Nie można się poddać przed czwartym dniem głodówki, bo po trzech dniach uczucie głodu powinno zniknąć. Szczególnie dokuczają i kuszą wszelkie zapachy jakie docierają do moich nozdrzy z kuchni w domu oraz lokali gastronomicznych, gdy byłem na mieście. Trzeba to jednak przetrwać. Aby zabić głód wypijam więcej wody niż normalnie.
03.06.2014 r.
Jak to mawiają mądrzejsi – pierwsze trzy dni trzeba przetrwać, a później będzie już z górki, co mogę potwierdzić. U mnie uczucie łaknienia zniknęło już dzisiaj i praktycznie nie czuję głodu. Pamiętam, że kilka lat temu również robiłem sobie taką głodówkę i wtedy trwało to dłużej. Piję również nie za dużo, bo nie czuję aż tak pragnienia. To też zgadza się z tym co wyczytałem w literaturze – osoby poszczące nie odczuwają wcale silnego pragnienia. Spokojnie wystarczyłaby mi butelka wody na cały dzień, ale zmuszałem się do wypicia prawie dwóch, bo na dworze było dość ciepło. Tego dnia pojawiły się u mnie pierwsze „kolorowe sny”, takie dość surrealistyczne. To też zgadza się z opisami głodówki z książek, że taki efekt uboczny może u poszczącego wystąpić.
04.06.2014 r.
Czwarty dzień. Wstałem dość wcześnie, bo obudziłem się zlany potem – takie sny miałem! Jak już wspomniałem – w czwartym dniu głodówki zanika uczucie głodu, ale u mnie zanikło już wczoraj. Straciłem już 4 kilo – na początku waga szybko spada, ale później powinna wyhamować i praktycznie stanąć w miejscu. Czytałem gdzieś o efektach głodówki miesięcznej i okazuje się, że najwięcej kilogramów traci się w pierwszym tygodniu. W kolejnych już prawie nic. Dziwne, ale tak jest. Nie opłaca się więc męczyć głodując miesiąc skoro praktycznie to samo osiąga się w tydzień. Przyznam, że w tym czwartym dniu czuję się lekko i jest to świetne uczucie. Niestety skutkiem ubocznym głodówki okazuje się nieprzyjemny zapach z ust (według literatury tak ma być, bo organizm wydala toksyny). Mycie zębów nie wystarcza jednak na długo. Jeśli już muszę z kimś rozmawiać to żuję gumę miętową, ale nie jest to dobre rozwiązanie, bo żucia należy w głodówce unikać.
05.06.2014 r.
Znowu obudziłem się całkiem wcześnie, jestem całkowicie wyspany i czuję się lekko. Koło południa zacząłem wpadać w stan „euforyczny” – cokolwiek miałoby to znaczyć. Po południu za to mój nastrój się pogorszył. Według literatury to normalny objaw. Głodu już oczywiście nie odczuwałem, więc uznałem, że moja tygodniowa głodówka oczyszczająca powinna się udać.
06.06.2014 r.
Szósty dzień. Dziś również czułem się świetnie, mimo że cały dzień spędziłem na nogach. Wypijam do 1,5 litra wody dziennie. Wiem, że powinienem pić nawet więcej, aby się nie odwodnić – ale nie miałem dziś ochoty. Waga zaczyna się stabilizować i przestała szybko spadać. W tym momencie nie tracę więcej niż pół kilograma dziennie. Oznacza to, że organizm zaczął ostrożniej spalać swoje rezerwy.
07.06.2014 r.
Minął tydzień odkąd jadłem po raz ostatni. Jestem w świetnej kondycji, ale z pewnością ubyło mi sił. Czuję się naprawdę lekko. Do toalety za potrzebą mniej płynną chodziłem podczas głodówki raz na 2 dni. Niewiele tego było, ale i tak dziwne, że nawet jeszcze po tygodniu coś tam znajdowało się w jelitach. Być może jeśli robiłbym zalecane lewatywy byłoby inaczej. Trudno powiedzieć. Jak wyczytałem to wypróżnienia mogą trwać nawet przez miesiąc odkąd osoba głodująca przestała przyjmować pokarmy. Bez wątpienia świadczy to tylko o tym, ile tak naprawdę człowiek może mieć zgromadzone produktów przemiany materii w jelitach, skoro może tego wystarczyć aż na miesiąc. Najmniejszego głodu nie odczuwam, ale od jutra znowu wracam do jedzenia. Zakładam, że pewien efekt jojo powinien wystąpić, ale liczę, że nie powrócę do poprzedniej wagi zbyt szybko.

Podsumowanie głodówki tygodniowej – jakie są jej efekty? Ile schudłem w te 7 dni? Zdaję sobie sprawę, że pewnie można schudnąć więcej, a niektórzy schudną mniej, bo wszystko zależy od organizmu.
Ja straciłem na wadze przez ten tydzień 5, może 5,5 kilograma. Ważę sporo, bo grubo ponad 90 kilogramów, więc nie jest to szczególnie zauważalne. Znajomi w pracy nawet nie spostrzegli, że zrobiłem sobie tę głodówkę. Do końca tego eksperymentu czułem się świetnie. Nie podejmowałem jednak wielkiego wysiłku fizycznego. Po prostu zachowywałem się normalnie, choć zarzuciłem na ten tydzień uprawianie jakiegokolwiek sportu typu bieganie czy jazda rowerem. Z pewnością plusem jest to, że po tych siedmiu dniach czułem się tak lekko w środku. Myślę, że warto tygodniową głodówkę powtarzać co kilka miesięcy.
Polecam przed podjęciem głodówki najpierw przeczytać trochę literatury na ten temat, aby wiedzieć czego można się spodziewać.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.4/10 (17 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Tygodniowa głodówka i jej efekty, 8.4 out of 10 based on 17 ratings

Wyszukiwane frazy:

  • głodówka efekty
  • jak wytrzymać na głodówce
  • jak przetrwać głodówkę
  • tygodniowa głodówka
  • glodowka efekty
  • jak wytrzymać głodówkę
  • efekty głodówki
  • głodówka tygodniowa
  • tydzień głodówki
  • głodówka jak wytrzymać

Przeczytaj również:

About the author

Autorem wpisu jest Krzysztof Forman - trener personalny i dietetyk.